Konkursy

Regulamin konkursu na ilustrację do wierszyków Izy Skabek

pod hasłem „Plastyczne interpretacje”

I. Organizator
Iza Skabek dla dzieci i Wydawnictwo Spotart
III. Cele konkursu.
1. Rozbudzanie zainteresowań współczesną literaturą dla dzieci.
2. Rozbudzanie motywacji czytania i rozwijania umiejętności odbierania dzieł literackich.
3. Uaktywnianie przedszkolaków i uczniów poprzez udział w konkursach.
4. Kształtowanie wyobraźni dzieci przez prace plastyczne.
5. Zachęcenie do czytania książek spoza ścisłego kanonu lektur.
6. Zapoznanie z twórczością Izabeli Skabek.
7. Pobudzanie podstaw kreatywnych przedszkolaka i ucznia w procesie kształtowania umiejętności i gromadzenia wiedzy.
8. Uwrażliwianie na kulturę języka i poprawność językową.
9. Zwrócenie uwagi przedszkolaków i uczniów na możliwości drzemiące w języku polskim.
IV. Warunki uczestnictwa
1. Konkurs jest skierowany do dzieci w wieku 5 – 9 lat (przedszkolaki i uczniowie klas 1-3) i ma formę plastyczną.
2. Dzieci wykonują ilustrację do przeczytanego i wybranego wierszyka Izy Skabek z zestawu „Alfabet owocowo – warzywny”(wierszyki dostępne są pod regulaminami konkursowymi w części „Dla przedszkoli”)
3. Technika prac: dowolna
4. Format prac plastycznych – A4
V. Termin i miejsce składania prac.
Każde przedszkole (lub grupa przedszkolna) i szkoła mogą zgłosić uczestnictwo w dowolnym terminie na adres mailowy kontakt@izaskabek.pl. Od chwili zgłoszenia placówka ma miesiąc na wysłanie prac na adres Wydawnictwo Spotart, ul. Leśna 74, 42-300 Myszków.
Jury przyzna nagrody książkowe, dyplomy i wyróżnienia

REGULAMIN KONKURSU RECYTATORSKIEGO
,,Recytujemy wiersze Izy Skabek”

1. Nazwa konkursu:
Konkurs recytatorski: ,,Recytujemy wiersze Izy Skabek”
Organizatorem konkursu jest Iza Skabek – autorka wierszyków i opowiadań dla dzieci, MDK w Myszkowie, Burmistrz Miasta Myszkowa

2. Cele konkursu:
popularyzowanie czytelnictwa,
rozwijanie zdolności recytatorskich,
zainteresowanie uczniów poezją,
zachęcanie do występów na scenie,
prezentacja umiejętności uczniów,
uczenie rywalizacji w przyjaznej atmosferze.

3. Zasady uczestnictwa:
konkurs przeznaczony jest dla przedszkolaków i uczniów klas I-III,
każde przedszkole/szkoła typuje od trzech do pięciu uczniów wyłonionych podczas eliminacji przedszkolnych/szkolnych,
konkurs ma formę prezentacji dowolnego utworu poetyckiego Izy Skabek,
zgłoszenia do konkursu należy kierować do na adres mailowy kontakt@izaskabek.pl lub telefonicznie (numer 600-834-138) do 30 listopada. Konkurs (etap szkolny) należy przeprowadzić do 30 listopada, aby w grudniu można było zorganizować występ i nagrodzić wyłonionych w szkolnych eliminacjach zwycięzców. Prosimy o zgłaszanie dzieci z podaniem imienia, nazwiska oraz wieku dziecka i tytułu wiersza przygotowanego do recytacji. Prosimy również o podanie numeru telefonu kontaktowego do nauczyciela.

Wszelkie informacje uzyskać można pod numerem tel. 600-834- 138

4. Przebieg konkursu

Przedszkole/szkoła organizują w swojej placówce konkurs recytatorski. Wiersze należy wybrać z tych zamieszczonych na stronie izaskabek.pl (pod regulaminami konkursowymi wiersze w kategoriach „Dla szkół”, „Dla przedszkoli”). Każdy przedszkolak wybiera i uczy się recytować 2 wierszyki z tomów „Zooalfabet”, „Alfabet owocowo-warzywny” oraz „Dinoalfabet”. Każdy uczeń wybiera jeden dłuższy wiersz autorstwa Izy Skabek z tomów „Wierszykowo” lub „Na początku”. Uczniowie biorą udział w zorganizowanych w przedszkolu/szkole eliminacjach.

Od 3do 5 recytatorów wskazanych przez przedszkole/szkołę bierze udział w występie, który będzie miał miejsce w MDK w grudniu 2016 roku (o dokładnym terminie przedszkole/szkoła zostanie poinformowane)

5. Kryteria oceny
Podczas oceny należy wziąć pod uwagę następujące kryteria:
dobór tekstu i jego pamięciowe opanowanie,
interpretacja tekstu,
kultura słowa,
ogólny wyraz artystyczny ( uzasadniony gest sceniczny, element ruchu, strój ).

6. Nagrody dla laureatów
Wszyscy uczestnicy konkursu, którzy zostaną zakwalifikowani przez przedszkole/szkołę do występu w MDK, otrzymają nagrody oraz dyplomy.

ZGŁOSZENIE UCZESTNICTWA
W KONKURSIE
„Recytujemy wiersze Izy Skabek”

1. Nazwa przedszkola/ szkoły:. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
2. Adres i numer telefonu szkoły:. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
3. Imię i nazwisko opiekuna:. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
4. grupa/ klasa:. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .
5. Wybrany wiersz/wiersze………………………….

 

 

Dla przedszkoli

ZOOALFABET

A

„Ach!” – westchnęła anakonda.

„niespecjalnie dziś wyglądam.

Niewyspana, rozczochrana,

nie do twarzy mi w tych lianach”.

B

Ba! Biedronka na bal idzie

w białej sukni z białą broszką,

bo czerwonej nie ma nigdzie,

uciekła gdzieś czarnym groszkom.

C

Cyt! Cyt! Cyka tu zegarek.

Siedzi w trawie i gra cicho.

To cykada za chwil parę

koncert daje leśnym lichom.

Ć

Ćśś… ćśś… Cicho! To jest ćma.

Szeptem, szumem tutaj leci.

Na wróżbach się z wosku zna.

Nie żałuj jej blasku świecy.

D

Dum, dum, dum to pędzi dzik.

Dudni ziemia w całym lesie.

Dokąd pędzi? Nie wie nikt,

a ja go nie spytam przecież.

Dżdżysto, mglisto a dżdżownica

takim dżdżem się wprost zachwyca

i kalosze wkłada modne.

W dżdżu dżdżownice są pogodne.

E

„Ej!” Elegancki biegacz emu

z wyrzutem krzyknął ku drugiemu.

„Pędzisz i kurzysz na mój dres,

a to ten elegancki jest!”

F

„Fe! To nieładnie, panie rrróżowy!”

mówiła do flaminga wrona.

„W zaloty przyszedł pan wystrojony,

a ja tak skromnie upierzona”

G

Gę, gę! Gęś się rozgęgałą,

bo ją troszkę przedrzeźniałam.

Złościć się o takie bzdury?

Idę poprzedrzeźniać kury.

H

Hihi – Wciąż do śmiechu hienie.

Bez powodu w mej ocenie.

Hipopotam też chichocze.

Czy ma powód? Sam to oceń.

I

Ik! Ik! Ik! czka iguana.

Czkawkę ma od wczoraj rana.

I choć wciąż ktoś z radą gna,

iguana czka i czka.

J

Jejku jejku! Mama jeża

patrzy nań i nie dowierza.

„Do fryzjera synu zmierzaj,

niech przystrzyże cię na jeża”

K

Ko ko ko, a kto to, kto?

Dumnie kroczy, stroszy piórka.

Kukuryku! Razy sto.

„Wstawaj!” Woła król podwórka.

L

Luli trzy godziny luli,

mama lama, lamę tuli.

Lecz nie widzi, że jej lama

zasnęła już dawno sama.

Ł

„Łubudu!” to znowu łoś,

łopatami łupnął w coś.

Oprócz łopat, młotek noś,

napraw, jak zepsułeś coś.

N

No a takie nosorożce…

co tam mają pod pancerzem?

Łuski! Nie? Wełnę jak owce?

Może kolce, tak jak jeże?

O

Ojojoj i olaboga!

Owcę bardzo boli noga.

Bo jak kózka skakać chciała

i jak kózka ją złamała.

P

Pa! pa! Żegnaj pelikanie!

Nie zgłodniejesz w swej podróży.

W dziobie obiad masz, śniadanie,

kolację i deser duży.

R

Rrrr! To rekin zęby szczerzy.

Jeden, dwa, trzy naliczyłem…

Rrrr rekinie, otwórz szerzej,

bo ja liczyć nie skończyłem.

S

Ssss syczenie słychać smoka.

Wczoraj ryczał i ział ogniem,

ale dziś rycerza spotkał.

W klatce siedzi już wygodnej.

Sz

Sza! To chyba są szerszenie.

Groźnym szumem i buczeniem

no i żądłem straszą wszystkich.

Sza… schowajmy się pod listki.

Ś

„Siupla siup!” Krzyknął ślimaczek,

skacząc obok swego domu.

„Od dzisiaj się nie ślimaczę.

Trenuję do maratonu!”

T

Tup tup tup! To idzie tapir.

Coś tapira dzisiaj trapi.

Poznaję to po tupaniu,

po sapaniu i wzdychaniu.

U

Uhu! To uszata sowa.

Jakaś mysz się przed nią chowa.

Uhu hu! Wyjdź i się pobaw,

całkiem miła jestem sowa!

W

Wio! Zawołał wół na woła.

„Nie rozglądaj się dokoła,

tylko pracuj!” tak wół woła,

rozglądając się dokoła.

Z

Zzzz! Mignęła pędem zebra,

bo się zapomniała przebrać.

Wybrała się na bieganie

w biało-czarnej swej pidżamie.

Ź

Ziuuuu! To źrebak przemknął pędem,

bo dogonić chciałby zebrę.

Bardzo mu się spodobała

jej pidżama, czarno-biała.

Ż

Żuk chce walczyć dziś ze smokiem.

Tupie nogą, łypie okiem.

Włożył hełm i dwa pancerze.

Myśli, że już jest rycerzem.

Senna historia

Coś wam dzisiaj opowiem,

to nie mieści się w głowie,

że żyrafa się w łóżku nie mieści.

Kto pomoże żyrafie?

Bo ja sam nie potrafię,

więc opowiem historię tej treści.

Za żyrafą sen chodzi,

sen przypłynął tu w łodzi,

sen włochaty i miękki, i złoty.

Chce się przyśnić żyrafie,

w koralowej snu rafie,

lecz nie może,bo wciąż są kłopoty.

Łóżko żyrafy

To nie spanie! To tortury!

Brzuszek w dole, nos do góry,

albo nogi, albo szyja,

ciągle coś mi się obija.

Coś uwiera, kłuje, gniecie.

Nie da spać się na tym świecie!

Nie ma łóżka dla żyrafy,

to nie łóżka, to są gafy!

To są nieporozumienia!

Ja tu nie śpię. Do widzenia!

Hamaczek

Marynarze w hamakach śpią?

Śpią!

Morskie sny w tych hamakach śnią?

Śnią!

Wolne miejsca w hamakach są?

Są!

Hamak buja a wichry dmą?

Dmą!

Weszła w końcu żyrafa

na hamak.

Trochę była żyrafa

huśtana.

I przez chwilę jej było

tam miło.

Lecz za chwilę się „miło”

skończyło.

Bo ten hamak niewygodny

był szalenie.

I zagrażał jej co chwila

wywróceniem.

Psia buda

Ty żyrafo! Długa szyjo!

Budę sobie znajdź niczyją!

Ta jest moja, hau, hau, hau!

Miałem ją i będę miał!

Nie pozwalam. O nie, nie!

Szczekam, bo wyganiam cię.

Wyjdź z tej budy, zabierz szyję,

bo ci zęby w nogę wbiję!

Kurnik

Jejku, jejku, olaboga!

Gdzie jest sufit, gdzie podłoga?

Coś wielkiego jest w kurniku,

olaboga, kukuryku!

Coś wygląda jak drabina,

do komina się wygina.

Dziura w niebie, dziura w dachu,

kury gdaczą całe w strachu.

Ta żyrafa, długa szyja,

zaraz jajka porozbija.

Kukuryku, wyjdź z kurnika!

Wynoś się do żyrafnika!

Na gałęzi

Na gałęzi stoi małe gniazdo,

całą ptasią pomieści rodzinę.

Dla mnie jednak jest tutaj za ciasno,

mam nadzieję, że zaraz nie zginę.

Chciałam tylko przycupnąć jak wrona

i się zdrzemnąć, pobujać się we śnie,

lecz bujaniem już jestem zmęczona,

a poza tym na spanie za wcześnie.

Chyba pójdę, gdzie indziej się zdrzemnę.

Tylko jak ja mam zejść z tego drzewa?

Już przestało mi tu być przyjemnie.

Bo żyrafa nie ptak. Nie zaśpiewa!

Dziupla

Dobry pomysł! Dziupla w drzewie!

W niej się najwygodniej prześpię.

Weszła głowa, ale nie wiem,

jak do środka wciągnąć resztę.

Gdybym kujnął cie najmocniej,

mówi jeż i ostrzy kolce,

wtedy wskoczą, daję słowo,

brzuch i nogi za twą głową.

Nie skorzystam. Nie, dziękuję!

Niech się jeż nie fatyguje.

Nie dla żyraf dziuple raczej,

chyba zaraz się rozpłaczę.

Żyrafa kajakiem

Ja kajakiem? Ja kajakiem!

Płynę prosto i zygzakiem.

Ryba pluska

błyska łuska.

Fala lekko mnie kołysze,

płynę, sunę w wodną ciszę.

Ryba pluska

błyska łuska.

Jest wspaniale, dzień pogodny,

kajak nawet jest wygodny.

Ryba pluska

błyska łuska.

Ląd w oddali znika mi,

a mnie chyba trochę mdli.

Ryba pluska

błyska łuska.

Żyrafa polarna

Mówi pingwin do pingwina:

Co to tutaj się wygina?

Co to jest za dziwne zwierzę?

Na sam widok już się jeżę.

Mróz wspaniały, śnieg tak biały,

a ten zwierz zmarznięty cały.

A żyrafia myśli smutno:

Psotę zrobił ktoś okrutną!

Zdjęcia śniegu przysyłali,

jego miękkość zachwalali.

Pomyślałam, hop! Na biegun!

Może zdrzemnę się w tym śniegu!

Zrazu było mi wspaniale,

więc nie przypuszczałam wcale,

że tu jest tak lodowato…

No, pingwiny, co wy na to?

Żyrafa na łące

Idealne miejsce to jest łąka.

Księżyc błyszczy, krzewy całe w pąkach,

zakwitają na gałązkach motyle

i jak w niebie się czuję przez chwilę.

Pachną zioła,miękko jest i miło,

tak cudownie i sennie by było…

Żyrafa w deszczu

Gdyby nie to, że zaczęło nagle padać!

Czy mam jeszcze coś wam więcej opowiadać?

Już widziałam ciepły uśmiech mego snu,

już już miałam swe kopytka podać mu…

Nagle lunął na mnie prysznic lodowaty.

więc nie w głowie mi motyle oraz kwiaty.

Żyrafa na wozie

Raz pod wozem, raz na wozie

takie jest przysłowie.

I to prawda, wiem co mówię,

niech się każdy dowie.

Na wóz z sianem się wdrapałam,

któregoś wieczora,

bo akurat była senna,

taka jakaś pora.

Więc wdrapałam się i leżę,

i się relaksuję,

a tu nagle słyszę krzyki,

ktoś się denerwuje.

Nie myślałam, że to na mnie,

powiem całkiem szczerze,

pójdę jednak, bo dość grzeczne,

dzisiaj ze mnie zwierzę.

I choć bardzo spać bym chciała

w tym pachnącym sianie,

w towarzystwie tego pana,

niemiłe jest spanie.

Łóżkarze

Ja wiem, że jestem jak drabina,

strażacka może jeszcze.

Ja wiem, że sięgam do komina

i nigdzie się nie mieszczę.

Lecz ja mam delikatne ciało,

tak jak królewna z baśni.

A miejsca dla mnie wszędzie mało,

sam spróbuj i tak zaśnij.

A może są gdzieś w wielkim świecie,

niezwykle zdolni łóżkarze?

I każdy robi, o czym nie wiecie,

łóżka w żyrafim rozmiarze?

To ja natychmiast w drogę wyruszę,

odszukać ich pewnie potrafię,

tylko się wcześniej gdzieś przespać muszę…

lecz gdzie? Powiedzcie żyrafie!

A

Chyba widziałem albatrosa,

rozpiętość skrzydeł – metry trzy.

No nie ma futra ani nosa,

ale jak leci, to lecą skry!

B

Bubo bubo to jest puchacz,

ale puchacz po łacinie.

Bubo bubo w nocy straszy.

Co? Co tylko się nawinie!

C

Są takie ptaki cietrzewie.

A co ja wiem o ich śpiewie?

No wiem, że robią bulgoty.

To śpiew? Ja nic nie wiem o tym.

Cz

Czy czajki tańczą czaczę?

Czy kiedyś to zobaczę,

jak czajek kilka par,

roztoczy czaczy czar?

D

„Cześć falo!” mówi delfin

do jednej małej fali,

„Co myślisz, byśmy w słonku,

się troszkę pościgali?”

E

Edredon – To nazwa jest taka,

co pasuje do wielkiego rycerza.

A nie do jakiegoś ptaka,

co pióra ma zamiast pancerza!

F

Fantastycznie wygląda ta foka,

skacze, klaszcze i ryby połyka.

Ja bym chciała, gdy woda głęboka,

tak jak foka na falach pomykać.

G

Gilgoczą mnie dziwne goryle,

w pozłacanych, kraciastych ubraniach.

Chyba muszę odpocząć przez chwilę,

bo mi mama już zmyślać zabrania.

H

Homar ma chyba z dziesięć nóg

i ma do tego parę skrzypiec…

to znaczy szczypiec! Żeby mógł,

sobie jedzonko na grillu przypiec.

I

Indyk? Ooo! Ten się stroić lubi.

Nosi korale kolorowe,

a kiedy barwne piórko zgubi,

z żalu się drapie w łysą głowę.

J

Jakie jaki lubią smaki?

Czy trawiaste, czy liściaste?

Dobry smak czy byle jaki?

A może im upiec ciastek?

K

Krokodyl lubi dentystę,

i lubi mieć zęby czyste,

więc brodziec podchodzi do gada,

i resztki mu z zębów wyjada.

L

Lew gdy raz wpadnie w gniew,

to ryczy, ryczy jak lew.

A co rozzłościło go rano?

Że grzywę miał poczochraną!

Ł

Łososie pochodzą z rzek,

lecz taki już życia ich bieg,

że w morzu mieszkają na stałe.

No czyż to nie jest wspaniałe?

M

Mandryl to kuzyn makaka,

a makak to małpa taka,

co buja się w dżungli na lianach.

A mnie nie pozwala mama.

N

Nietoperz podobny jest do myszy,

lata w nocy i fantastycznie słyszy.

Dlaczego w trakcie lotu dziwnie śpiewa?

Bo to sposób, by nie wpadać na drzewa.

O

W jeziorze mieszkają okonie,

grzyw nie mają, tylko łuski w ogonie.

Niepodobne okonie do koni,

nie nadają się okonie do gonitw.

P

Pawian pożyczył od pawia,

ogon i nim się zastawia.

Wachluje się nim i w zabawie,

udaje, że barwnym jest pawiem.

R

Raki zwyczaj mają taki,

że chodzą bokiem lub tyłem.

Chcę tak samo, proszę mamo…

No i się przewróciłem!

S

Sroka nie lubi mody,

wciąż tylko biel i czerń.

A jakie są tego powody?

Zmień sroko, strój swój zmień.

Sz

Jak wyglądają szczeżuje?

Już sama nazwa wskazuje,

że zęby są wzdłuż i wszerz.

A ty się, szczeżujo, szczerz!

T

Co to takiego tarantula?

To pająk, co ma osiem nóg.

Czy tarantulę ktoś przytula?

A kto by ją przytulać mógł?!

U

Jest taka ryba – ukleja,

malutka, srebrna i skromna.

Gdyby wszystkie uklejki posklejać,

to powstałaby ukleja ogromna.

W

Waran jaszczurką jest wielką,

co w ślinie ma tyle bakterii,

że jeśli cię dziabnie choć lekko,

to nie wydobrzejesz do ferii.

Z

Zimorodek jest barwny jak tęcza,

ryby straszy i wciąż je zamęcza

A dlaczego zasadza się na nie?

Bo zjeść chciałby je na śniadanie.

Ż

Żaba ma żółte wypustki,

na swoim zielonym żakiecie,

żółte też nosi chustki,

bo muszą pasować przecież.

Dla szkół
1. Ranek
Już jest ranek! Już jest jasno!
W łóżku jest mi już za ciasno.
Wyskoczyłam jak sprężyna:
Wstawać! Dzień się już zaczyna!
Mamo! Tato! Słońce świeci!
Wstały wszystkie wasze dzieci.
Czyli ja i pies, i misie.
A wy… nie wstajecie dzisiaj?
Tato… otwórz drugie oko.
Patrz, jak skaczę. Hop! Wysoko.
Fajne jest to wasze łóżko.
Co tam macie pod poduszką?
Mamo, czemu się schowałaś?
Wyjdź spod kołdry i to zaraz!
Albo nie! Ja też się schowam.
Weszły nóżki… brzuch… i głowa.
Teraz mamy taką norkę.
Mamo, ty też jesteś stworkiem?
Ooo, wstajecie… Robić kawę?
Teraz? Gdy czas na zabawę?

2. Zęby
Zęby myje się wspaniale!
Niekoniecznie pastą wcale.
Ja na przykład myję masłem,
zęby lalek, miśków, własne…
Myłam zęby dżemem, miodem,
frytką, ziemniakami, lodem,
bananami i keczupem,
do czasu, aż wzięłam lupę.
Tam pod lupą zobaczyłam
coś i się przeraziłam.
W zębach nory, w nich potwory!
Brrr! Myję zęby od tej pory.
Z góry na dół, wymiatanie,
czy to obiad czy śniadanie.
A czasami… do dentystki,
co posprawdza zęby wszystkie.
Nie mam już bakterii wcale.
Zęby myje się wspaniale!

3. Strachy
Abrakadabry i czary mary
to różne straszne są poczwary.
Żyją za szafą i pod łóżkami,
wyją, stukają też czasami.
Taki czarymar lub wystrachaniec,
w szufladzie może mieć mieszkanie.
Bardzo się boję wyjrzeć spod kołdry,
kto wie, czy tam się nie czają kobry.
Jakieś olbrzymy – wentylatory
i te szumiące… inhalatory.
Za oknem wyje okiennica,
pod drzwiami mruczy coś drzwiownica,
w szafie zawodzą cicho wieszaki,
w kuchni się tłuką złe przykrywiaki.
Z łazienki słychać szum z umywalki,
i dziki bęben bębni od pralki.
Z każdego kąta trzeszczą trzeszczotki
słyszałem gwizdki już i chrobotki,
bulgotków mieszka wielka rodzina,
gdzie spływ od wanny się zaczyna.
Gdy zgaśnie światło i skrzypną drzwi,
zaraz strachulec mi się śni.
Otwarte oczy mam, póki tata,
nie zajrzy w każdy kąteczek świata.
Musi przeszukać kuchnię, łazienkę,
a ja w tym czasie nucę piosenkę,
taką, co doda mi odwagi,
oprócz góralskiej mojej ciupagi.

4. Głód
Jestem głodna, chcę śniadanie!
Słyszę brzuszka bulgotanie!
Lecz na szczęście go rozumiem,
przetłumaczyć bulgot umiem.
Brrr i wrrr to naleśniki,
bul, bul bul to trzy pierniki,
chlup i chlap to tort z wiśniami,
mlask – pierogi z jagodami.
Lody, ciastka, rurki z kremem,
wafle oraz placki z dżemem.
Zrozumiałam, przekazałam,
więc usiadłam i czekałam.
Ale mama, choć wspaniała,
znowu mnie nie dosłyszała.
Więc dostałam co? Owsiankę
z serkiem oraz wody szklankę.
Ja to nic, bo ja zrozumiem.
Przetłumaczyć sobie umiem.
Ale co ja powiem jemu?
Brzuszkowi bulgoczącemu?

5. Kłótnia
Najpierw słowo wyskoczyło,
drugie się z nim pokłóciło.
Jedno brzydkie, drugie złe,
gryzły i drapały się.
Gdy zebrało się ich wiele,
to zrobiły karuzelę.
Na niej słowa się kręciły,
wszystkich wokół rozzłościły.
Pokłóciły się, pobiły,
Awanturę obudziły.
Z Awanturą żartów nie ma,
cały świat się przez nią zmienia.
Granatowy jest, czerwony,
groźny, wściekły z każdej strony.
Trzeba złapać się za ręce
i nie kłócić się już więcej.
Gdy się wszyscy pogodzimy,
Awanturę przepędzimy.

5. Sprzątanie
Pomagamy dzisiaj mamie.
Suknię na fartuszek zamień,
pozamiataj, zmyj talerze,
zetrzyj kurze. Już? Nie wierzę!
Szastu, prast i już gotowe,
wszystko wkoło jest jak nowe.
Już podłoga lśni i błyszczy.
Chodźcie i zobaczcie wszyscy!
Klocki w pudle, lalki też
i pluszowy każdy zwierz.
Książki stoją w równym rządku,
nie ma kurzu w żadnym kątku.
A dlaczego pomagamy?
Bo kochamy nasze mamy!
I dlatego, że lubimy!
I dlatego, że musimy…
Bo gdy dobrze się bawimy,
to niestety też śmiecimy…

6. Ubieranie
Prawie umiem się ubierać
i szufladę szuuu, otwierać,
i w ubraniach też przebierać,
i przymierzać, i wybierać.

Ubieranie? Prosta sprawa!
To właściwie jest zabawa.
Takie sobie zwykłe ciuchy,
włożą nawet je maluchy.

Metka z tyłu… o jest w tyle,
prawie nigdy się nie mylę.
Prawie nigdy… no czasami!
Kłopot mam z tymi spodniami.

Bo zakładam tak jak trzeba,
noga prawa, noga lewa,
metka, suwak, zatrzask, obrót.
No i znowu jest na odwrót!

Wszystkie robią sobie żarty.
Każdy ciuch jest tak uparty.
Bluzka ma dziś trzy rękawy,
albo nastrój do zabawy.

Poplątała się spódnica.
Co ja jestem ośmiornica?
Sześć nogawek mają getry.
Gdzieś zniknęły wszystkie swetry.

Ile skarpet? Jedna… trzy!
Ja dwie nogi mam, a ty?
Wygrałyście, mam już dość!
Mamo! Chodźno, zrób z tym coś!

7. Nowy Rok
Zaraz przyjdzie Nowy Rok,
poprzez zimnej nocy mrok,
zrobi skok, długi krok
i już jest. Cmok, cmok, cmok!

Czekam tutaj Nowy Roku,
bo chcę wiedzieć co w tym roku
mi przyniesie zdarzeń kolej.
Nauczę się strzelać gole?

Wypadnie mi wreszcie ząb?
A najlepiej cały rząd?
Będę mógł prowadzić auto?
Zostanę… tym… kosmonautą?

Czy pójdę spać po północy?
Zwiążę but bez pomocy?
Nauczę się odejmować?
Wszystkiego chciałbym spróbować!

Zdobędę medal w pływaniu?
Pokonam Piotrka w bieganiu?
Zbuduję domek na drzewie?
Czy… a zresztą sam już nie wiem!

8. Zmyślony przyjaciel
Nie! Nie siadaj tutaj, mamo!
Potrzebuję miejsca wiele.
Tutaj za chwileczkę małą,
siądą moi przyjaciele.

Będzie przyjaciółka z Indii
i kolega mój z Kosmosu,
Nie wiem, jak tu się pomieszczą,
lecz na pewno znajdą sposób.

Przyjaciele niewidzialni
są wspaniali i kochani,
wiem, że mogę im zaufać,
choć są trochę udawani.

Zawsze mają czasu tyle,
że wystarcza na zabawę,
na śpiewanie, na grę w klasy,
i na każdą ważną sprawę.

Nie udają, że nie słyszą,
kiedy chcę im coś powiedzieć.
Nigdy ze mnie się nie śmieją,
wiedzą to, co trzeba wiedzieć.

Płaczą, gdy ja płaczę sobie,
ułatwiają zasypianie.
Wiedzą, gdzie należy ukryć,
zbyt warzywne drugie danie.

9. Kąpiel
Bardzo ostrożnie się dzisiaj umyję.
Mydło, gąbkę i szczoteczkę ukryję,
bo nie mogę się umyć zbyt dokładnie.
Tak jak teraz wyglądam znacznie ładniej.

W ten policzek pocałował mnie Bartek,
tu nakleił mi autko swoje w czwartek.
Na tej ręce mam pieczątkę od pani,
na tej drugiej mam rysunek od Ani.

Poprosiła mnie przecież Ania wczoraj,
żebym go nie zmywała do wieczora,
ale mi nie mówiła do którego,
więc nie zmywam tego kwiatka pięknego.

Jedną nogę oblizał mi pudelek,
więc umyję ją dopiero w niedzielę.
Bo w poniedziałek na pewno się spotkamy,
pod piekarnią i znów się obwąchamy.

Tak więc sprawa jest jasna i smutna,
muszę zostać nieumyta do jutra,
albo nawet do przyszłej soboty,
chociaż pewnie będę miała kłopoty.

10. Gapa
To zaczęło się od razu rano,
Podbrudziłam bluzeczkę wypraną.
Taką ładną, z motylkiem i kwiatkiem,
ja wylałam na ten kwiatek herbatkę.
Później było jeszcze gorzej, niestety,
wyskoczyły mi z talerza kotlety
i tarzały się po mojej sukience.
Wstyd się przyznać, ale było tego więcej.
Zagapiłam się chwileczkę na bajeczkę,
upuściłam filiżankę ze spodeczkiem
i potłukłam cały komplet w drobny maczek,
już nie mówię, bo na pewno się rozpłaczę.
Bardzo było mi i wstyd, i smutno,
wymyśliłam nawet karę okrutną,
niech nie spojrzę na bajkę już dzisiaj
i niech w szafie mama schowa mego misia.
Na nic kara i mój smutek prawdziwy,
gdy z roweru spadłam później w pokrzywy
i złamałam takie taty ważne coś,
tak że nawet mój tata miał mnie dość.
Tak, przyznaję, jestem gapą, co wy na to?

10. Orkiestra
Skrzypce płaczą, Trąbki krzyczą,
Dzwonki wszystkich łez nie zliczą.
Pan Kontrabas strasznie buczy,
wiolinowych szuka kluczy.

Zajrzał w pudła, sprawdził kąty,
pytał Flety i Trójkąty.
Nikt nie widział, nikt nie słyszał…
Jak my grać będziemy dzisiaj.

Wiolonczela karci smyki:
„Nie słyszymy tu muzyki!
To jest hałas, chaos, huk!”
Nagle… co to? Stuk, puk, stuk!

Pan Dyrygent wraz z Batutą
i Półnutą i Ćwierćnutą
przyniósł wiolinowy kluczyk,
instrumenty grać nauczył.

Wybrał z kluczy wiolinowych
taki mały, kolorowy
i otworzył kluczem drzwi,
za którymi magia śpi.

11. Praca
Wy jesteście znowu bardzo zajęci
i biegacie, jakby ktoś was nakręcił.
W kółko tylko terminy, faktury,
obowiązki i papierowe bzdury.

Ja rozumiem, że to pewnie poważne,
nudne, trudne i na pewno bardzo ważne,
ale nikt zrozumieć nie próbuje,
że ja też tutaj ciężko pracuję.

Po śniadaniu przewoziłam kamienie
na budowę, bo miałam zamówienie.
Pełną taczkę wysypałam pod garażem
i nie ruszać ich, bo zaraz się obrażę.

Później cięłam nożyczkami firankę
na sukienkę i do niej falbankę,
pomieszałam kaszę z mąką w herbacie,
żeby zrobić potrawkę memu tacie.

No a potem poprawiałam wielki zamek,
który wczoraj budowałam cały ranek.
Miał dwie wieże, wielką fosę, most zwodzony,
był kwiatkami i listkami ozdobiony.

Więc gdy znowu zaczniecie narzekać
na zmęczenie i że praca na was czeka,
zastanówcie się, czy wy nie przesadzacie,
bo w tym domu każdy ma pracę!

12. Dorosnę

Kiedy już będziesz moją córką, mamo,
no wtedy, gdy to ja będę dorosła,
będę robiła dokładnie tak samo,
i też ci rano nigdy nie dam pospać.

Wymyślę pełno różnych głupich powodów,
żeby zabawę każdą zepsuć wspaniałą,
że gardło, a więc nie dostaniesz lodów,
że nie dam klipsów, bo ich mam za mało.

Że posprzątałam, a więc nie zbudujesz zamku,
że to rachunki i się po nich nie maluje,
że nie na basen, bo muszę iść do banku,
i że się psa moim kremem nie smaruje.

Każę ci chodzić spać w środku zabawy
i zburzę z klocków wieżę stumetrową,
i nie pozwolę omówić ważnej sprawy,
i ci do śmieci wrzucę gumę prawie nową.

I będę w kółko mówić „szybciej, bo już rano”,
i „załóż kapcie” i „cicho bądź przez chwilę”.
I taką będę mamą zabieganą,
a tobie każę jeszcze zrobić grzeczną minę.

13.Tworzenie
Przyznaję się, że wziąłem wszystkie noże,
taśmę klejącą, karton i długaśny szalik,
bo myśmy chcieli popłynąć nad morze
i myśmy statek piracki budowali.

Potem musiałem wziąć parasol taty,
to takie szklane, co tu jest całkiem rozbite,
od odkurzacza rurę i cztery krawaty,
żeby zbudować porządnego satelitę.

Na koniec jeszcze wziąłem wszystkie krzesła,
a ciężkie były tak, jak nie wiem co!
I ty mi teraz, mamo, mówisz „przestań”,
kiedy zbudować miałem dla nas małe zoo!

14. Badania naukowe

Żeby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała.
Głupie to przysłowie.
Ja nie skaczę dla skakania, to naukowe są badania,
niech się każdy dowie.

Owszem, jeden, dwa podskoki, trzy do góry, cztery w boki,
to można i trzeba.
Musze sprawdzić sam na sobie i od rana już to robię,
czy skoczę do nieba.

Pewnie, kilka zgrabnych susów, trochę plusów i minusów
Stamtąd oraz stąd.
Tata mówi, że jak skaczę, nie wiem, może to zobaczę,
to wytwarzam prąd!

15. Ubranka
Wyrzuciłaś bluzkę z kotem?!
Uh! bo wrzeszczeć mam ochotę
i kopać i gryźć.
Mamo, kiedy byłam mała,
to ja bardzo ją kochałam.
Czasem o tym myśl!

I co z tego, że ma dziurę
i dwie plamy szarobure?
Piękna jest i już!
Byłam w niej królową, wróżką,
misiem, żabą i kaczuszką.
Zaraz mi ją włóż!

I co z tego, że za mała,
że się w niej nie mieszczę cała,
tylko może pół?
Odkrój innej bluzki troszkę,
podszyj, przypnij jakąś broszkę,
zakryje się dół.

No a moje tenisówki,
co nie mają już sznurówki
chcesz wyrzucić też?
Albo może tę sukienkę,
w której grałam raz syrenkę?
Straszna jesteś, wiesz?

16. Daleko
Tak daleko do księżyca
i chmurki niebieskiej,
jak od kuchni do łazienki
albo dalej jeszcze.

Tak daleko stąd jest morze
i góry wysokie,
że nie uda tam się dotrzeć
chyba jednym krokiem.

Tak daleko stąd mieszkają
słonie, zebry, strusie,
że nie pójdę tam ja sama.
Lecz raczej z tatusiem.

Tak daleko jest do lasu,
który jest za rzeką,
choć go widzę co dzień z okna,
to jest za daleko.

Bo gdy się ma nogi małe
i jest się człowiekiem,
to niektóre miejsca w świecie,
są dla nas dalekie.

17. Kołysanka – złoty sen
To był sen złoty,
jak złota kula,
ktoś mi go przyśnił,
ktoś mnie przytulał.

Śnił się i nucił
cicho do uszka,
ktoś lekko stąpał
tak na paluszkach.

Ktoś przyniósł senne
małe ziarenko
ono zakwitło,
złotą piosenką.

Taka piosenka,
płynie wprost z nieba
sen złoty niesie,
sama się śpiewa.

Jak złote nici,
jak włosy złote,
nikt nie wie co się
dzieje z nią potem.

Łodzią ze złota,
po złotym niebie
płyną sny złote,
więcej nic nie wiem.

18. Małe dzieci – małe rzeczy

Małe buty, małe nogi,
skarpet mam jak dla stonogi.
Małe ręce, rękawiczki,
małe czapki i szaliczki.

Małe bluzki, małe spodnie,
w małych rzeczach mi wygodnie.
Małe łyżki i widelce,
małych rzeczy w domu więcej.

Małe książki z obrazkami
i dużymi literami!
Mały pies i duży królik,
w duże małe chce się wtulić.

Bo dorośli myślą może,
że jak mały – to ma gorzej.
A to świetnie jest być małym,
jest się dzielnym i wspaniałym!

19. Kąpanie
Bardzo lubię to kąpanie
i pluskanie, i chlapanie,
bulgotanie, nurkowanie,
i pływanie, i ciapanie.
A nie lubię namydlania,
spłukiwania, wycierania,
szorowania, szczotkowania,
no a zwłaszcza wyjmowania.
Gdyby mama, to wiedziała,
pewnie by mi powiedziała:
„Od dzisiaj cię nie szoruję,
nie namydlam, nie wyjmuję”.
Ale mama tego nie wie,
bo nie słucha mnie w tym gniewie.
Obraziła się dziś na mnie,
a ja tylko w naszej wannie,
urządziłam zlot okrętów,
z wszystkich znanych kontynentów.
Przybył okręt zwany Klapkiem,
dwa Ręczniki, Bluzka w Kratkę,
wielki statek Nocnik Brata,
ale to niewielka strata.
Jeszcze kilka innych było,
ale wszystko się skończyło,
kiedy Mama – Zły Admirał,
zlot okrętów zakończyła.

20. Malowanie
To nie są żadne bohomazy,
to są niezwykłe malowidła!
No, powiedz, tato, ile razy,
widziałeś w życiu takie skrzydła?

O, to na dole, chyba bocian,
a tam na górze, są dzięcioły,
pokazywała mi je ciocia,
a sowy to ja znam ze szkoły.

Namalowałam jeszcze konie,
krowy, bo miłe są, no i owce,
i na sawannie trąbiaste słonie,
i lwy, które lecą odrzutowcem.

Jak to dlaczego tu? A gdzie?
Na kartce nie zmieściły się.
Tam są już węże i małpki dwie,
reszta na ścianie… No nie złość się!

21. Piwnica
Jaka straszna ta piwnica,
w każdym kącie pajęczyca,
pajęczyca, pajęczyna,
pająk skradać się zaczyna, oj!

Jak tam wejść, gdy ja się boję?
Lepiej w progu tu postoję.
Mama niech przyniesie słoik,
jeśli sama się nie boi, oj!

Tam są myszy i stonogi,
szczury oraz żuk złowrogi,
żaby i oślizły ślimak,
a szczypawka straż tam trzyma, oj!

Po co nam są te ogórki?
Mamo, czy ci nie żal córki?
Gdy mnie pożre chrabąszcz dziki,
nie zastąpią mnie słoiki, oj!

22. Wieszaki
Na wieszaku wiszą płaszcze
w miękkiej ciszy.
Ja te płaszcze sobie głaszczę,
nikt nie słyszy.

Pod wieszakiem domek zrobię
z nakryciami.
Szalikami go ozdobię
i czapkami.
Z parasola zrobię drzwi
a wy nie zazdrośćcie mi,
lecz dom taki zróbcie sami,
albo z braćmi i siostrami.

23. Strych
Trzeba klucz do zamka włożyć,
potem cicho drzwi otworzyć,
ja czy ty?
Wejść w tę ciemność i się nie bać,
bo odważnym tu być trzeba,
tak jak lwy!

Idę, idę razem z bratem,
wolałabym raczej tatę…
ale strach!
Idę, wzięłam nawet siostrę,
chociaż to nie było proste,
bo we łzach.

Płacze, płacze, bo się boi,
my też, ale każdy stoi,
tak jak mur.
Chcemy spotkać się z potworem,
który straszył nas wieczorem,
szur,szur, szur!

Szurał, trzeszczał, piszczał zgrzytał,
tupał, jakby miał kopyta.
Hoc! Hoc! Hoc!
Słychać było doskonale,
bo się nie przejmował wcale,
że jest noc.

Może tu był zlot potworów,
duchów, zjaw, zmor i upiorów
na strychu.
Każdy brzęczał, jęczał , dzwonił,
ten uciekał, tamten gonił.
U hu hu!

Więc przyszliśmy to na strych,
ile jest potworów złych,
sprawdzić chcę.
Wzięłam siostrę oraz brata,
chciałabym by tu był tata.
Boję się!

24. Kominek i książki
Gdy na dworze jest tak zimno i ciemno,
kto poczyta, poprzytula się ze mną,
może ty?
Kto rozpali w kominku jasny ogień?
Kto poczyta trochę mnie a trochę sobie,
może ty?
Kto zbuduje domek z koca i poduszek?
Kto poczyta i rozgrzeje parę uszek,
może ty?
Kto zawoła jeszcze siostrę, brata, mamę,
żeby wszystkie baśnie były przeczytane?
Ja zawołam:
chodźcie do nas!
I co z tego, że jest zimno, mokro, wietrznie,
z nami, z książką i z rodziną jest bezpiecznie!

Jeże
Mamo, ja nie wierzę w jeże,
no bo jeż to takie zwierzę,
które samo się przytula,
skula się i już jest kula.

Najeżona kula igieł,
skula się ta kula migiem,
potem migiem się rozwija,
gdy już jej zły nastrój mija.

Ale może o to chodzi,
że im przytulanie szkodzi,
albo może źle wychodzi?
Nikt, by kłuć go, się nie godzi?

Gdy ty nie chcesz go przytulić,
musi się ten jeż sam skulić,
objąć się i zrobić kulę…
Wierzysz w jeże? Ja w ogóle!